Kazdy kto opuszczal Dominikane przez miedzynarodowe lotnisko "Las Americas" widzial wspaniale kolekcje muszli wystawione na sprzedaz przy drodze prowadzacej na terminal.
Dobrych pare lat temu moj znajomy amerykanin nie mogl sie oprzec pokusie i nabyl wspanialy centkowany okaz. Zadowolony jak dziecko wpakowal muszle do walizy owijajac ja recznikami , gaciami i czym popadlo , po czym w cichosci ducha swego udal sie na lotnisko , zeby nie spoznic sie na samolot. Rozczarowanie bylo wielkie gdy aduana znalazla wspanialy okaz w bagazu i wlepila potezna kare amatorowi "pamiatek morskich". Najlepsze jest jednak to , ze moj amerykanski znajomy przy nastepnym pobycie w Dominikanie zobaczyl "swoja" charakterystyczna centkowana muszle znow u tego samego sprzedawcy pamiatek... Nie bylo to trudne gdyz stala dokladnie na tym samym miejscu.
Podobno celnik to w Republice Dominikanskiej bardzo lukratywny zawod.
Obok naszego sklepu stala kiedys reklama wlasciciela Instytutu Technologicznego. Przy okazji byl on rowniez adwokatem a oprocz tego jeszcze pastorem kosciola ewangelickiego.
Rozmawialem z nim wtedy , bo wlasnie w innym miejscu konczylem , dla zabicia czasu, kurs "technika turystyki ekologicznej".... pan Pastor-Adwokat zachnal sie gdy mu tym kursie opowiedzialem . U mnie mozna dyplom tego technika dostac od reki za jedyne 1500 peso , bez , jak to okreslil, marnowania czasu na sluchanie wykladow. Za nastepne 2000 peso mogl mi Pan Pastor-Adwokat notarialnie ten dyplom uwierzytelnic. W ogole to byl bardzo nieskomplikowany typ i mozna bylo u niego dostac kazdy rodzaj papierka. Proponowal mi dyplom tlumacza , ksiegowego i kilka innych (gama prowadzonych przez niego "kursow" byla imponujaca), wszystko z notarialnym poswiadczeniem. Byl naprawde rozczarowany gdy nie skusilem sie na zaden dyplomik. Dzisiaj widuje czasem Pana Pastora-Adwokata jak jezdzi najnowszym modelem Jeepety , a po Dominikanie biegaja coraz wieksze tabuny "specjalistow od wszystkiego" ...
Mamy troche sezon ogorkowy na forum , niewiele sie dzieje , wiec pozwole sobie zacieszyc po raz kolejny.
kiedys z kolega wynajmowalismy czesc wielkiego warsztatu stolarskiego.Taka wspolnota pozwala na zaobserwowanie nie tylko typowego dominikanskiego sposobu funkcjonowania sredniej firmy produkcyjnej , ale takze calego systemu spolecznego .Rzecz jest naprawde interesujajaca. Dla bacznego obserwatora codzienne dyskusje pracownikow , ich problemy oraz wszystko co sie dookola dzieje pokazuje wspaniale specyfike funkcjonowania dominikanskiego spoleczenstwa.
Np.Czas wyborow. W warsztacie , ktory zatrudnia pokazna ilosc pracownikow pojawia sie agitator polityczny.Zeby nie tracic czasu (takich miejsc pracy jest znaczna ilosc) na jakies prezentacje politycznych programow , od razu przechodzi do rzeczy i proponuje kupno glosow. za glos na lokalnego "Regidora" cena wynosi 500 peso i transakcja zostaje dokonana natychmiast , co wzbudza ogolne zadowolenie...
Innym intratnym "biznesem" jest kupno drewna.
W handlu oficjalnym cena mahoniu hodowlanego to okolo 120-130 peso.
mahon z gor sciety gdzies w nocy , absolutnie nielegalnie koszuje 35-40 peso.Gra jest nie tylko warta swieczki ale pozwalajaca przezyc.
Nie jest to proste ... Scenariusz wyglada w sposob nastepujacy...
sprzedawca drewna oplaca posterunki na granicach miasta(chequeos) i przywozi mahon do warsztatu.
Oplaceni policjanci daja cynk do oddzialu ochrony srodowiska (oni tez przeciez musza z czegos zyc) i uzbrojona jednostka "foresty" pojawia sie w warsztacie aby zarekwirowac swiezo przywiezione drewno...
I tu zaczyna sie prawdziwa czesc spektaklu.
Dominikanczycy sa bardzo czuli na krzywde ... Raz oplacone drewno jest juz legalne. zaczyna sie batalia. pracownicy chwytaja za kamienie , policja za eskopety. Tyle tylko , ze policja jest na przegranej pozycji. Cale Barrio uczestniczy w obronie drewna. Policja salwuje sie uciaczka.
Nie na dlugo ...Podraznieni w swej ambicji policjanci organizuja pomoc pana prokuratora i ciezarowke "Guardia Civil". Barrio nie proznuje i zamyka droge dojazdowa duzymi kamieniami , pniami drewna i ekipa ciskajaca kamienie. W odwodzie czeka na policje oddzial "Tigres" z chilenami i pistoletami...
lepiej uzbrojona ekipa policji wwywalcza sobie sobie droge do warsztatu ale nie jest w stanie zddzialac duzo .... Ofiara pada kilka wyprodukowanych stolkow i kilka sztuk nielegalnie scietego mahoniu .policja salwuje sie ucieczka . Historia powtarza sie kilka razy. kilku znajomych zostaje postrzelonych gumowa amunicja , kilku policjantow laduje w szpitalu.
Nastepne dni przynosza "urzedowe" rozwiazanie. Policja oddaje zabrane fanty a major , ktory kierowal atakiem ma mahon ktory trzeba pociac i warsztat podejmuje sie tego gratis.
W pamieci pozostaje dreszczyk emocji i swist kul...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum