Sanky Panky to lokalne określenie męskiego gigolo. Zazwyczaj jest on zwykłym dominikańskim naciągaczem, polującym na nic niepodejrzewające turystki. Sankis pochodzą z rodzin żyjących w ubóstwie, posiadają słabe wykształcenie albo nie posiadają go wogóle i często są analfabetami. Co wcale nie oznacza, że nie są inteligentni ...
Przeważającą liczbę żigolaków można spotkać w resortach all inclusive porozrzucanych wzdłuż dominikańskiego wybrzeża. Używają oni starannie dobranych i wypróbowanych technik, by zachęcić kobiety do dawania im pieniędzy, prezentów lub pomocy w uzyskaniu wizy do USA albo Europy. Techniki są przekazywane ... Można, oczywiście, ostrzegać turystki przed tymi niebezpiecznymi mężczyznami, ale zawsze znajdzie się kilka dusz, które wyjdą z założenia że im się to nigdy nie przydarzy.
"James" obecnie przebywa w USA. Wycofał się z działalności sanky, ale często śni o tamtym życiu. Ma wygodną pracę ochroniarza, krórą załatwiła mu żona. O swoich doświadczeniach żigolaka rozmawia chętnie mówiąc, że był to wspaniały moment jego życia i niewątpliwie spotkanie swojej "gringa" odebrał jak homerun (w baseballu: uderzenie, które umożliwia pałkarzowi przebiegnięcie wszystkich czterech baz, zazwyczaj wybijające piłkę poza boisko). Porównanie nie może być trafniejsze - baseball odgrywa ważną rolę w życiu każdego Dominikańczyka.
"Pochodzę z Santo Domingo. Wychowywałem się w biedzie. Nie miałem wiele a uczyć się nie chciałem. Kiedy skończyłem 18 lat wskoczyłem w autobus do Boca Chica próbując znaleźć dziewczynę, która zabrałaby mnie ze sobą. Wiesz jak to jest; robisz, co musisz! Podobał mi się sankying. Imprezowałem całe noce ... gdy w końcu miałem jakieś dodatkowe pieniądze wydawałem je razem z nielicznymi dziewczynami, które przychodziły do mnie lub które ja odwiedzałem. Byłem sam, więc wszystkie pieniądze, które dostawałem i rzeczy, które mi wysyłały kobiety - były tylko moje. Dobrze mi się wiodło ...
W końcu przyszedł dzień, kiedy musiałem zrobić coś więcej, chciałem stanąć na własnych nogach. Postanowiłem wyjechać do Ameryki. Tutaj miałem rodzinę, ale "gringa" była moją nową, lepszą drogą, którą chciałem podążać. Spotkałem ją pewnego dnia na plaży i już wiedziałem, że to mój bilet ... Nie była specjalnie piękną kobietą, ale jej paszport pięknie o niej świadczył. Ojciec mojej przyszłej żony był biznesmenem z dobrymi powiązaniami w polityce i innych dziedzinach, a ona miała dużo pieniędzy. Po kilku miesiącach takiej zabawy postanowiliśmy się pobrać. Dostałem, co chciałem. Po kilku lat miałem już papiery i byłem w Ameryce. I właśnie wtedy moje życie stało się naprawdę dobre. Żona kupiła mi apartament i przepisała na mnie, dostałem samochód, a każdego miesiąca jeszcze dodatkowe pieniądze, więc mogę wyżyć. Jedyny problem jaki jest, to że mamy syna. On ma 10 lat, a ja go uwielbiam. Tylko on mnie tutaj trzyma. Uczciwie żałuję, że nie mogę stąd wyjechać, rozwieść się z moją kobietą i wrócić do Santo Domingo. Mam wystarczająco pieniądzy, by dobrze żyć. Mam papiery ... co chcieć więcej? Ale tu jest mój syn. MÓJ SYN. Pozostanę tutaj do momentu, aż on stanie się na tyle dorosły, by zrozumieć, a wtedy odejdę. Mam własne plany na przyszłość."
"James" nie wstydzi się przeszłości żigolaka. Robił to, co musiał, aby przetrwać. Dla niego nie było innego sposobu, żeby się wydostać ...
Rzeczywistość
Łatwo jest osądzić prostytucję. To taki mały, ciemny sekret ukryty w kącie, który ujawnia się nocami. A przecież prostytutki, żigolacy i sutenerzy próbują tylko zarobić na życie ... Nie można ich sądzić i nie można usprawiedliwiać - można tylko przyjąć że to się dzieje. Na koniec małe spostrzeżenie.
Nie powinno się myśleć, że w RD każdy wychodzi na ulicę, by zarobić szybkie pieniądze, ale raczej zauważyć, że to podstawowe kwestie społeczne sprawiają, że zawód ten wydaje się jedynym sposobem na sukces.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum