RIU Palace - "pałac w ruinie", "dla snobów i sztywniaków", " dla emerytów" ...
Cześć !
Ja lecę do tego hotelu na początku września.Rzeczywiście czytałam różne opinie na jego temat, a to że jest to pałac w ruinie ( w co raczej nie wierzę), a to że dla snobów i sztywniaków względnie dla niemieckich emerytów.
Z całą premedytacją wybrałam hotel "dla emerytów", bo wolę to, niż zbyt wyluzowaną młodzież.Mam nadzieję,że nie ma tam na plaży głośników ryczących na cały regulator.Marzę o spokojnym odpoczynku w dobrych warunkach,dobrych drinkach, smacznym jedzeniu i miłym otoczeniu.
To mój trzeci pobyt na Punta Cana, dotychczas dwa razy byłam w Natura Park, bardzo mi się podobało, ale ile można w ten sam klimat.Ciekawa jestem czy będę się czuła dobrze w takim "palace"?
Może jest tu ktoś, kto tam sam był?
Baaardzo proszę o wrażenia.
Pozdrówko
Wiek: 47 Dołączył: 01 Lip 2008 Posty: 24 Skąd: Poole, Anglia
Wysłany: 01-07-2008, 22:05
RIU to dobra marka
Akurat na tripadviaor Bambu ma najwięcej 5-tek, a Taino 4-rek i komentarze pozytywne zdecydowanie przeważają... Zawsze znajdą się ludzie którzy chcą jechać na urlop 2-tygodniowy z całodobowym All-Inclusive i potem wystawiają 1, bo im kolor ręcznika lub fryzura kelnera nie odpowiadały... Ogólnie jadąc do RIU gdziekolwiek nie ma się czego obawiać.
Witaj omen. Może opisz swoje wcześniejsze wrażenia z pobytu w PC - jak tam jest co warto zobaczyć, na co uważać, jakie wycieczki wybrać i z jakiej firmy. Dlaczego wybrałaś RIU Palace?
Pozdrowionka
Cześć! Pierwszy raz byliśmy w PC w 2001 roku, więc dawno.Byliśmy wtedy w Santo Domingo, w Manati Park, na Saonie.Powiem szczerze, nie bardzo jest tam co zwiedzać.Santo Domingo- starówka do obejrzenia, poza tym duże miasto bez niczego porywajacego.
Saona- z jednej pięknej plaży na drugą podobną.Trochę wrażeń dostarcza sama podróż szybkim katamaranem.Manati Park -dla mnie lubiacej przede wszystkim ładną przyrodę, egzotyczne rośliny i zwierzęta to była najlepiej wspominana wycieczka.Inna rzecz,że nie przepadam za delfinami w basenie, wolę je na wolności, podobnie ptaki w klatkach.
Kolejny raz pojechaliśmy trzy lata póżniej i chcieliśmy wtedy tylko świętego spokoju i czasu dla siebie.Do tego Dominikana nadaje sie wspaniale.
Słyszałam od znajomych że więcej ciekawych rzeczy można zobaczyć będąc w Puerto Plata,ale osobiście nie byłam.
Miłych wrażeń ale jak nastawiasz się na szczególnie atrakcyjne wycieczki to podobno robi takeie Villapolonia( będzie jej przedstawiciel W Palace PC), tak przeczytałam na forum wakacje.pl.
Jak wrócę we wrześniu po 20 to opiszę wrażenia z hotelu.
Pozdrowionka.
W hotelu dbają o to, aby goście nie trzeźwieli ...
Byłam tam od 6 do 20 września.
No cóż nie wiem jak zacząć...
Zaiste PAŁAC.Ogromniasty hol z recepcją, greckie alegorie na scianach, rzymskie popiersia po scianami,trzy gigantyczne kryształowe żyrandole na suficie,marmury na podłodze i boazerie jak w szkockim zamczysku na scianach.Jeszcze atrapa kominka(!) wielkości monstrualnej z jeszcze ogromniejszym lustrem powyżej.Do tego komplety foteli ze stolikami w stylu Ludwika któregoś tam.Zapomniałam o czterech ogromnych kolumnach w stylu egipskiej światyni podpierających strop i licznych wazach w stylu japońskim z roślinami.Wszystko jest ogromne,olbrzymie i monumentalne.
Można dyskutować czy to sie komuś podoba czy nie, ale po co?Ilu ludzi tyle gustów.
Trzeba przyznać że ten bajkowo-pałacowy wystrój jest w całym hotelu konsekwentnie utrzymany.
Ogród wokół równiez pałacowy- w stylu formalnych ogrodów wersalskich.Na zdjęciach w katalogach ta roślinność jest anemiczna, teraz po dwóch latach od jego założenia ogród przedstawia się imponująco.Wszystko bardzo urosło.Fontanny pośrodku dziedzińca, podswiatlane wieczorem prezentują się bardzo ładnie.
Wszystko to razem może zupełnie nie kojarzy się z Karaibami, ale jest pewna odmiana po podobnych do siebie innych dominikańskich hotelach.
Duzym atutem sa pokoje.Meble oczywiście "pałacowe", rzeżbione,stylowe.Same suity bardzo wygodne, duże i co ważniejsze wysokie,jest powietrze do oddychania.Duża ładna łazienka,wanna z hydromasażem i prysznicem.Dużym minusem jest wilgoć i nie ma co zwalać na klimat,po prostu jest wadliwa wentylacja (a właściwie jej w pokoju nie ma).Jest w łazience i tam nawet po kąpieli nie parowało lustro i nie jechało pleśnią.Pomimo otwierania balkonu i włączaniu wiatraka nie udało sie nam pokoju dowietrzyć.Inna rzecz,że nos sie szybko przyzwyczaja.Pokoje nie sa wcale akustyczne jak ktoś gdześ napisał.
Duży balkon z krzesełkami ,duża wygodna szafa na ubrania i wielka komoda z szufladami.
Hotel dba aby goście nie trzeżwieli W pokoju jest tzw.karafka czyli butelka rosyjskiej wódki, rumu lokalnego, hiszpańskiej cherry brandy, angielskiego ginu.Do tego piwo i inne napoje w barku, kubełek do lodu( a maszyna do lodu na korytarzu) no i stosowne do tego kieliszki.
CDN...
Zaraz pierwszego wieczoru postanowiliśmy napić się ginu z tonikiem.przynosłam lodu i prubujemy nalać ginu.Pod butelkami były jakies takie krzyżaczki, no to podstawilismy szklankę i kręcimy, w lewo,w prawo, ciagniemy na dół a tu nic!W pewnym momencie mąż pociągnął ciut za mocno, kręcidełko zostało mu w palcach a gin leje się na lodówkę.
Rany boskie!Zatkał palcem butelkę ale co dalej.Nie wiedząc co robić spuściliśmy alkohol do kubełka z lodem.Mieliśmy z tego mega drinka odpowiednio monumentalnego do całego hotelu.No nie powiem, nie zmarnował się,ale my do końca tygodnia nie mogliśmy patrzeć na gin.Poza tym wstyd jek cholera, przyjechała wiocha i urwała kranik od butelki.Pokojówka sie ubawiła i przyniosła następna,pełną butelkę.
A nalewanie okazało się banalnie proste-trzeba było od dołu podeprzeć kranik szklanką i już
Jak jesteśmy przy piciu to przejdżmy do jedzenia.
I tu troche pomarudzę.Bo jedzenia owszem było mnóstwo, bardzo apetycznie podane, bardzo smaczne, ale niestety codziennie prawie to samo.W porównaniu z Natura Park nie wspominając o Magic Live SSH w Egipcie, czyli hotele podobnej klasy wypadało blado.W tamtych hotelach naprawdę było ciągle coś innego,inaczej przyrządzonego,były bufety tematyczne które mozna było rozpoznać po potrawach.Tutaj wieczór tzw włoski różnił się tym od innych,że kelnerzy mieli fartuchy w barwach włoskiej flagi.Brakowało mi tej ciekawości, co dobrego będzie dziś na kolację.po prostu jak sie chciało grillowanej ryby to sie szło w ciemno w określone miejsce i ona tam była.Plus tego wszystkiego że człowiek nie obżerał sie za bardzo i przytył tylko kilogram.Wszystko ma wiec swoje zalety.
Obsługa bardzo liczna, po dominikańsku sympatyczna, roześmiana.Starali sie bardzo gościom dogodzić ale z językami innymi jak hiszpański było różnie.Tak czy inaczej ze słownikiem w ręku, częściowo na migi częściowo po angielsku mozna sie było porozumieć.
Plaża porośnieta palmami, bez parasoli .na poczatku wydawało mi się,że to niedobry pomysł, ale juz\po pierwszym dniu doceniłam mozliwość przemieszczania się z lezakiem w dowolne miejsce bez utraty cienia.Leżaków zarówno na plaży jak przy basenie było mnóstwo i nikt jakoś ich nie zajmował bo nie było potrzeby.
po plazy chodził kelner z taca zimnych napojów, więc nawet nie trzeba bylo zadka ruszać do plazowego baru.
CDN
jedzenie w hotelach na Dominikanie z reguły jest monotematyczne. Co dzień dużo do wyboru i co dzień ---> prawie to samo. Jak ktoś jedzie na 2 tyg to pod koniec pobytu marzy marzy o gołąbkach
ale z pierwszej częsci postu sie nieźle uśmiałem.niezłą przygodę mieliście z tym ginem
My byliśmy w Punta Cana w hotelu Bahia ale jedzenie nam smakowało. Omen a wychodziliście gdzieś wieczorem poza hotel? Nas straszyli że to niebezpieczne i nie ruszaliśmy się z hotelu, ale wkrótce planujemy powrócić na Dominikanę tylko może już nie do Punta Cana i chcielibyśmy trochę pojeździć po wyspie. A tu gdzie nie zajrzysz wszędzie straszą
Jeśli pytasz o Palace, to oczywiscie były i to całkiem wydolne, mam na myśli modelowanie włosów na szczotkę.Powietrze było w nich odpowiednio gorace i dmuch też nalezyty.
Reczniki zmieniane codziennie równiez pościel.Ręczniki białe jak snieg i swietnie wchłaniajace wodę.
Wieczorem przychodziła pokojówka ścielić łóżka do spania.Trochę to męczace było,więc wieszalismy wieczorem wywieszkę No moleste.
Reczniki plazowe wymieniasz sobie samemu w budce przy basenie, oczywiscie tak często jak chcesz, nawet kilka razy dziennie.
Chcąc zakończyć moje przynudzanie na temat Palace PC odniosę sie jeszcze do przekonania niektórych,ze prawdziwa zabawa jest w Bambu czy Taino, natomiast Palace jest albo dla snobów albo dla drętwych emerytów.
Otóż myślę,ze to zalezy od gosci obecnych razem z nami podczas pobytu.
Za mojej bytnosci było więcej ludzi młodych niż starszych.I to wcale nie tacy młodzi bawili sie wieczorami do upadłego.Poszłam sprawdzić po sasiedzku co slychać w Bambu i nie widziałam jakiejś wiekszej różnicy.Może tylko ludzie zachowywali sie głosniej,ale to chyba nie wyznacznik lepszej zabawy.
I w końcu to u nas paru młodych Hiszpanów okładało się krzesłami po pijanemu ...Oraz była pani na oko po siedemdzesiatce opalajaca sie topless ( o dziwo biust miała nieadekwatny do metryki).Tak,ze widzicie wesołe jest czasem życie staruszka
Obejrzałam Bambu i Taino i naprawdę uwazam,że oba hotele absolutnie nie zasługuja na pięć gwiazdek jak podają niektóre biura podróży.One mają po pięć i Palace tez pięć a warunki są zupełnie nieporównywalne.
Pominąwszy kwestie czy komuś ten hotel architektonicznie się podoba,czy nie to komfortu pobytu w nim nie da sie zakwestionować.
Pozdrowienia dla wszystkich tych co byli,sa i będa kiedys na Dominikanie.
Ja za dwa lata może tam wrócę, ale do któregos z nielicznych hoteli w Uvero Alto, bo to jednak jest miejsce jakie lubię najbardziej- puste ,bezludne prawie plaże i niewielu ludzi wokół.Niemniej wcale nie żałuję, wakacji spędzonych w Palace PC.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum