Wysłany: 20-02-2008, 23:02 Kradzieże w hotelach, Dominikana
W ostatni piatek amerykanscy , kanadyjscy i europejscy goscie hotelu "Cacao Beach" w Las Terranas zostali w brutalny sposob usunieci ze swoich pokoi i wysadzeni na ulice.
Przedstawiciele sadowi w towarzystwie okolo 70 wojskowych i cywili zaatakowali hotel , wywazono zamki i spladrowano wszystkie kasy , pracownicy hotelowi zostali pobici.
Trzy autobusy z nowymi goscmi hotelowymi zostaly w chamski sposob zawrocone.
Zdarzenie to jest pierwszym krokiem do smierci turystyki na Dominikanie.
Zrodlo:
http://www.elnuevodiario....e.aspx?id=91062
Wlasciciel hotelu byl winny komus szmal .... A tu komornik dziala szybko. Jedyne ale dotyczy formy w jakiej dokonano pobrania naleznosci bo w koncu to nie turysci byli dluznikami...
A mnie w 2005 roku zdarzyła się dziwna historia w hotelu Paraiso del Sol między Cabarete i Sosua. W hotelu okradła nas zorganizowana grupa przestępcza. Ale nie Dominikańczyków , nawet nie hotelowy personel, tylko Polacy. W pierwszych dniach pobytu moja koleżanka poznała 4 polskich turystów. Dwóch podejrzanych typów z Gliwic i parę, podobno ze Skierniewic. Długo by pisać dlaczego tych dwóch gości z Gliwic budziło we mnie jak najgorsze skojarzenia, a para rzekomo skierniewicka wydawała mi sie co najmniej podejrzana, ale zasugerowałęm mojej dobrej przyjaciółce zeby miała na nich oko, a najlepiej nie zawierała z nimi serdecznych przyjaźni. Kobietki jednak swoj rozum maja, charakter niezłomny i czasem sie nikogo nie słuchają. W efekcie, w najmniej oczekiwanym momencie zniknął nam klucz do pokoju, a z pokoju nowy laptop, portfel mojej towarzyszki i jakies głupoty. nauczony doswiadczeniem ukryłem paszporty i moje pieniadzę, wiec ocalały, także uznałem to za szczeście w nieszcześciu, a skradzione przedmioty mojej kolezanki spisałem na straty.Jednak w dosc zabawnych okolicznoscia, w obecnosci menadzera hotelu, hotelowej ochrony i dominikanskich policjantów, laptop sie znalazł, pod materaem, w pokoju jednego z Gliwiczanin. Jak do tego doszło, to długa historia, bo splątancyh i zazębionych ze soba wątków wyszło wiele. W efekcie policja goniła z bronia w reku uciekajacego Gliwiczanina. No może przesadzam, ze goniła, bo to chyba nie lezy w dominikańskiej naturze, czego wtedy jeszcze nie rozumiałem. Sytuacja wyglądała tak, ze gliwiczanin uciekał, a policjanci palili paierosa, i wypytywali mnie o charakter naszej, z koleżanka znajomosci, jakby to miało w tej sytuacji kardynalne zanczenie. Starałem sie im wytłumaczyc ze to ze mieszkamy w jednym pokoju nie musi oznaczac, ze uprawiamy z soba seks, bo jestesmy przyjaciółmi z dzieciństwa, a takiej relacji sie nie gwałci :) czego nie chcieli kategorycznie przyjac do wiadomosci. Dyskusja stawała sie coraz bardziej zażartą i gdy dołaczył do niej szacowny dyrektor resotu, pozwoliłem sobie na niesmiałe pytanie - dlaczego nie gonia tamtego. Odpowiedzieli, że maja jego paszport, a poza tym dominikana to wyspa i nie ucieknie, po czym nadal nagabywali mnie na intymne wyznania. Doświadczenie detektywów przeważyło i po godzinie gliwiczanin sam sie znalazł. Zakuli go w kajdany, wsadzili do radiowozu, pojechał do wiezienia w Sosusa. Długo by pisać o telefonach które mielismy z wiezienia lub pośrednio od róznych dziwnych osób. Mielismy dostać pieniadze w zamian za wycofanie zezan. Z każdym telefonem coraz wyższa kwote. W koncu, w porozumieniu z dyrektorem hotelu , który nadal nie chciał mi uwierzyc ze ze soba nie spimy i za każdym razem jak mnie widział mrugał do mnie porozumiewawczo z szerokim usmiechem na ustach, zmieniliśmy pokoj. Zdarzyło się potem ejszcze wiele, ale nie chce was zanudzac szczegółami, w efekcie jednak całej historii grupa musiała jakims cudem przekupic strazników wieziennych, bo parę dni potem spotkałem tego gliwiczanina w jednym barze w cabarete, dosc posępnie obgryzał słomkę w towarzystwie całej grupy. Zmieszął sie na moj widok nie mniej niz ja na jego. W miedzyczasie przeprowadziłem negocjacje w sprawie róznych wartosciowych przedmiotów, które pogineły innym polakom z pokojów. Z róznym skutkiem, chociaz część się odnalazła. Słowem, trzeba uważać, nie koniecznie na Dominikanie, ale wszędzie :) Najlepsza bronią jest zdrowy rozsadek i trzeźwa ocena sytuacji. Prawda? LOL :) Koniec i bomba, kto czytał ten trąba.
Wysłany: 19-01-2011, 23:35 Hotel Occidental Grand Punta Cana
Uwaga wszyscy podróżujący do tego hotelu!!!
Nie wypłacajcie pieniędzy z hotelowego bankomatu przy recepcji!!!!!!!!!!!!!!!!!!
3 dni temu dowiedziałem się,że moją kartę kredytową tam zeskanowano i w ciągu jednego dnia wyczyszczono wszystkie pieniądze z konta w Meksyku!!
Byłem w podróży poślubnej w grudniu 2010.
;-((
UWAŻAJCIE!!!
Claudia nawet jesli do tej pory taka kradzież się nie zdażyła w Ambar to zawsze może być ten pierwszy raz. Biorąc pod uwagę ilości turystów to procentowo takich kradzieży nie jest wiele choć pewnie nikt by nie chciał być tym którego takie nieszczęście spotka. Zawsze możecie wynająć sejf tylko nie zapomnijcie zmienić szyfr i spr czy sejf jest dobrze przytwierdzony.
Wysłany: 30-07-2011, 19:14 Kradzieże na Dominikanie
Uważam że kradzieże zdarzają się wszędzie ale bardzo duża ilośc sprawców jest jednak łapana a rząd dominikański bardzo stara sie zapobiec " latynizacji " przestępczości w kraju . W porównaniu do Wenezueli , Brazyli , Kolumbii etc jest Dominikana oazą spokoju.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum