Po ostatnim pobycie na Dominikanie zauważyliśmy, że nie ma sensu wybierać się na wycieczki z Marcinem. Ale z Ludmiłą jak najbardziej. Drażniło nas u Marcina cwaniactwo, nikła wiedza o kraju i picie alkoholu. Więc na Catalinę pojechała z nami Ludmiła. Przez co było o wiele sympatycznej.
Wyjechaliśmy ok 7.30 rano. Po drodze zabraliśmy jeszcze pare osób z innych hoteli. Dwie godziny później byliśmy już w La Romana. W miejscowym porcie wsiedliśmy na statek i wyruszyliśmy w rejs w stronę Cataliny ...
Pół godziny później statek zakotwiczył w pobliżu wyspy, jeśli ktoś chciał (chętnych było wielu) miał możliwość snorklingu na rafie koralowej. Trwało to jakieś 45 minut.
Osoby, które nie korzystały z tej przyjemności i nie chciały czekać na statku, mogły popłynąć na wyspe - chwilę po zakotwiczeniu podpływa mała motorówka i zabierała chętnych ...
Jeśli chodzi o Catalinę - wyspa niewielka, ale plaże ładniejsze niż na Saonie. Plaża, z której korzystaliśmy to plaża prywatna ...
Na miejscu mieliśmy 3 godziny wolnego czasu na odpoczynek pod palmą lub kąpiel i snorkling przy nadbrzeżnych skałkach. Dno nie ma tutaj łagodnego spadku, tak jak w Bavaro czy na Saonie - lecz obniża się gwałtownie i woda była tutaj chłodniejsza .. Przy brzegu, zaraz koło molo roiło się od maleńkich rybek
Gdy ktoś wybrał się na spacer w przeciwną stronę - na odcinku, gdzie plażę pokrywały różnej wielkości kamienie - mógł natknąć się na kraby ...
Spotkaliśmy tam jednego z pracowników, siedział sobie spokojnie na głazach i patroszył ryby ...
Nie brakowało okazji, by kupić kokosa za 3 dolary od tamtejszego sprzedawcy. Bardzo szybko i sprawnie odcinał czubek kokosa i wręczał go wraz z zawartością zadowolonemu turyście
Mogliśmy też korzystać z pobliskiego baru jeśli chodzi o drinki czy napoje. Około godziny 14.00 obiad na plaży ( szwedzki bufet ) – w czasie którego zaczął padać intensywny, ciepły deszcz. Nie przeszkodziło to jednak "miejscowym" dalej grać w siatkówke ...
Do La Romana wróciliśmy ok 15.30. W drodze powrotnej drinki i wspólna zabawa na statku.
Około godz. 16.00 byliśmy już w porcie i samochodem ruszyliśmy do Altos de Chavon ( ok.30 min ).
Zwiedzanie Altos de Chavon (osiedle kolonialne w stylu budownictwa z XVI w zbudowane z koralowca) minęło szybko. Około 19.00 wycieczka dobiegła końca.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum