UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii (brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na ich używanie)
Forum Dominikana www.forum.dominicana.com.pl  Strona Główna

Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Salseros
01-05-2008, 18:49
WSPOMNIENIA Z GINĄCEGO RAJU cz.XV
Autor Wiadomość
sirga 
WŁADCA TORTUGI


Wiek: 39
Dołączyła: 11 Cze 2007
Posty: 2099
Wysłany: 01-05-2008, 18:45   WSPOMNIENIA Z GINĄCEGO RAJU cz.XV

OCEAN WORLD
Sobota, 23 lutego 2008r. Dzień piętnasty.

Miliony lat temu ... kiedy na Ziemi panował cieplejszy klimat ... a większość lądów była pod wodą ... Stop! Co za paskudny sen!!! Otwieram oczy. Za oknem piękny dzień.
Wstajemy i pędzimy na śniadanie. A ze śniadania prosto przed bramę wjazdową hotelu. Jest 8:30. Za 15 minut podjedzie autobus i zabierze nas na Playa Cofresi - do Ocean World. W budce, przy wjeździe do kompleksu stoi nasz ulubiony strażnik. Jest 8:45 ... nikt po nas nie przyjeżdża, więc czas spędzamy na próbach rozmowy ze strażnikiem. O 9:00 zjawia się busik. Pakujemy się do środka i w drogę. Przewodnik podaje krótkie informacje o parku. Nie wiem ile trwała podróż, bo zasypiam. Pobudki nie można zaliczyć do przyjemnych. Samochód podskakuje na kamieniu, a mnie o mało nie wyrzuca z fotela.
Do Ocean World wjeżdżamy przez kamienną, imitującą wodospad bramę. Woda z hukiem uderza w dach samochodu. Mam wrażenie, jakby trzaskały skały ...


Spędzimy tu kilka ładnych godzin. Nasz busik odjedzie dopiero o 17:00. Oczywiście, jeśli ktoś chce, to może wrócić wcześniej. Taksówką!
Na wstępie nas obrączkują. Bierzemy w łapy plan parku i ruszamy.

Pierwszy przystanek – rekiny. Jedne z najstarszych zwierząt żyjących na naszej planecie. Przez wiele milionów lat ewolucji natura perfekcyjnie wykształciła z nich najdoskonalszych myśliwych. Osoby, które wcześniej zapłaciły za przyjemność pływania z rybami wchodzą do wody. Nie podoba mi się ten pomysł. Po pierwsze nie lubię wody, po drugie znam możliwości rekinów. Co z tego, że ryby są niewielkie. Rekin to drapieżnik. A jak mnie capnie??? Przed tą rybą nie ma ucieczki! Człowiek płynie z prędkością 70 cm na sekundę, rekin w tym samym czasie pokona dystans 5 metrów. Nie podnieca mnie takie ryzyko! Rany ... Nie myślałam, że taka ze mnie histeryczka. Ale shows w wykonaniu rekinów i treserów jest fajne.


Idziemy dalej. W okratowanych, porośniętych tropikalną roślinnością pomieszczeniach siedzą papugi. Siedzą i skrzeczą.


Robimy kilka zdjęć i przechodzimy do tukanów. Te z kolei bujają się na huśtawkach i kręcą tymi swoimi dziobami. Tukany zachwycały mnie od zawsze. Piękne barwy nadają im cukierkowy wygląd. Imponujących rozmiarów dzioby mają piłkowane brzegi. U niektórych dziób jest dłuższy od reszty ciała i o podobnej szerokości. Z kilku gatunków rozróżniam tylko dwa: tukana żółtogardłego i tukana toko ( największy przedstawiciel rodziny).

Opuszczamy tropikalny gąszcz i schodzimy alejką w dół wprost na .... tygrysy. Tuż za skalną półką można sobie zrobić z nimi zdjęcie. Nie za darmo oczywiście. Podchodzi się do szyby z jednej strony... a z drugiej w małych, okrągłych otworkach pojawiają się kiełbaski. Zwierzęta reagują leniwie ... z bliska są jeszcze większe. Spotkać takiego na wolności oznacza jedno – śmierć! Mogą mieć do 3 metrów długości i ważyć 300 kg. Potrafią wyskoczyć na 5 metrów do góry i 10 na długość. Trzymając zdobycz ważącą 50 kg wyskakują na wysokość 2 metrów. A jednym uderzeniem łapy są w stanie zabić człowieka. Jakby tego było mało ... Słyszą pięć razy lepiej niż my, widzą w ciemnościach i rozróżniają barwy, a ich ryk słychać z odległości 3 km. I ... są piękne. Jeden ma barwę czerwonopomarańczową, drugi to albinos.


Brrr
Podchodzi się do szyby i pstryk ... fotka gotowa. Nie każdy decyduje się na zdjęcie. Nie każdemu odpowiadają 90 mm kły drapieżnika za plecami.
Tygrysy są atrakcją, ale nie pasują do tego świata. Po co sprowadzono je na Dominikanę, skoro nigdy wcześniej tu nie żyły? Są symbolem ziemi, gościnności i pijaństwa. Oznaczają wojowniczość, piękno, ale również chciwość i gniew. Cechy wielu z nas ... Ale w tym kraju to jedynie symbol inności. Nie wkomponują się w krajobraz Dominikany, ponieważ nigdy nie były jego elementem.

Kolejny punkt - baseny z delfinami. Jakaś grupa ma właśnie swój czas. Seria zdjęć i salwy śmiechu. Widać, że dobrze się bawią. A potem ... potem się gubimy. Jakie jest najlepsze wyjście takiej sytuacji? Usiąść i poczekać, aż cię znajdą. Najdogodniejszym miejscem okazują się zacienione kamienne schody. Dobrze trafiam. Rozpoczyna się shows fok. W czasie trwania pokazu kolejno zjawiają się chłopcy. Uf. Obok naszego przyjaciela idzie jakiś mężczyzna. To Polak. Jest sam, ponieważ żona woli plażę niż wycieczki. Więc przyłącza się do nas.

Następna atrakcja - czarne piranie. Nie podpływają do szyby, więc szczegóły oglądam na pobliskiej tabliczce. Trójkątne, ostre zęby na obu szczękach. Spod grubych warg widać tylko ich szczyty. Podobno działają, jak piła elektryczna ... Nie wszystkie gatunki są niebezpieczne, a większość jest roślinożerna. Ale te, które wolą mięso reagują na rozcieńczoną w wodzie krew - atakiem. Rany przez nie zadane są głębokie, mocno krwawią i paskudnie bolą. Piranie sprawiają też niemałe kłopoty rybakom przegryzają sieci i uciekając, albo wyżerając z nich inne ryby.

Kolejna atrakcja - płaszczki. Tutaj trwa zabawa. Turyści wchodzą do wody i dotykają ryb. Co to za rodzaj ? Wyglądają jak ogończe. Ale to chyba mało prawdopodobne. Od ukłucia kolcem jadowym takiej ryby zginął Steve Irwin. Nie ryzykowano by tak. Manty? Też nie ... Może to jakieś rajowate. Nie dostrzegam kolców jadowych na ogonach ... Tylko, że te ostatnie z kolei posiadają narządy elektryczne ... Nie roztrząsam tematu. Pływać z nimi nie będę.

Trochę czasu spędzamy przy rybkach w olbrzymim akwarium. Są różnej wielkości. Od maleńkich po ogromne. Rekiny też tu są. Stoję i patrzę jak jeden płynie w moją stronę. Płynne, perfekcyjne ruchy ... Ile jest prawdy w stwierdzeniu, że widok płynącego rekina potrafi zahipnotyzować?

A potem snorkeling. Mąż i ja nie korzystamy z przysługujących nam 20 min pływania. Ale pozostali owszem.

Idziemy jeszcze na shows najdoskonalszych pływaków na naszej planecie - delfinów.
Ciągle wprawiają mnie w zdumienie i euforię. Tylko patrzę, a z gęby i tak nie złazi mi uśmiech.
Takie szczęśliwe chwile żyją krótko ... jak motyle. Chcesz czy nie znajdują w twej pamięci pusty kąt i zapuszczają korzenie.


Pozostały czas spędzamy w lokalu sącząc napoje.

Tego wieczoru idziemy na shows. Ale jest nudne. Kiedy się kończy, chłopaki robią sobie zdjęcia z najładniejszą tancerką (coraz bardziej wchodzi im to w nawyk!!!???).

Po shows spotykamy się na mieście z Żenią. Idziemy z nim do uwielbianego przez Niemców lokalu, zwanego “Passion”. Zamawiamy piwo, rozmawiamy, a potem już tylko patrzymy ... Kobiety są piękne. Kręcą się zmysłowo przy klientach, tańczą, siadają na ladzie ... Hmm. Jak to mówią: “Zepsuta kobieta należy do tego rodzaju istot, których mężczyźni nigdy nie mają dosyć”.


Potem jedziemy do Cabarete. Żenia zabiera nas do sklepiku, gdzie bardzo tanio kupujemy piwo.
Potem wchodzimy do pobliskiego baru. Tu trwa dyskoteka. Patrząc na tańczący tłumy nieźle się rozkręciła ... Przy stoliku na plaży spotykamy innych Rosjan. To przyjaciele Żeni. Prowadzą tutaj swój własny interes. Kończymy piwko i chcemy wracać. Żenia zostaje, ale odprowadza nas do taksówek. Jest noc. Taksówkarze za kurs do Sosua żądają fortuny. Motochonchos jest dużo tańsze, ale mąż nie bierze takiej możliwości pod uwagę. Stwierdza, że taxi bezpieczniej. Ale za te pieniądze, które my chcemy zapłacić nikt się nie zgadza. Ups ...

W końcu Żenia zatrzymuje jakiś samochód. Rozmawia chwilę z kierowcą i jego pasażerką. - "Załatwione", mówi.
Wpychamy się we trójkę na tylne siedzenia. Kierowca zna angielski. Rozmawiamy o byle czym, chcąc podtrzymać przyjazną atmosferę. Nigdy nic nie wiadomo. Wjeżdżamy do Sosua.
Kierowca w pierwszym oświetlonym miejscu pyta, czy tu wystarczy. O ooo ... A gdzie my w ogóle jesteśmy? Rozglądamy się po ulicy. Pusto i obco. Mąż pyta, czy nie podwiózłby nas pod hotel.
Kierowca myśli ... Potem znów mysli ... I jeszcze ... myśli. Potem rzuca: - “Ok. But You have to pay more ...” Co zrobić w takiej sytuacji? Uśmiechamy się. Chwilę potem śmiejemy się wszyscy. I my i oni ... każdy z innego powodu. Mieszkańcy wszędzie dostrzegą możliwość zarobku. Zwłaszcza jeśli w pobliżu jest B I A Ł Y.
Nie każdy potrafi żyć w tym kraju. Nie każdy się tu odnajduje. W człowieku rodzą się sprzeczności. Dla niektórych życie na Dominikanie to, jak łażenie w gorsecie ... nie wiadomo czy czuć się hrabiną, czy dziwką.

Kliknij, aby przejść do części szesnastej.

Więcej zdjęć na dominicana.com.pl
_________________
Dominikana
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template spacevision v 0.3 modified by Nasedo. Done by Salseros

Forum dominikana

Dominikana wakacje, zdjęcia, informacje

Strona wygenerowana w 0,2 sekundy. Zapytań do SQL: 10