UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii (brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na ich używanie)
Forum Dominikana www.forum.dominicana.com.pl  Strona Główna

Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Salseros
01-05-2008, 09:32
WSPOMNIENIA Z GINĄCEGO RAJU cz. IX
Autor Wiadomość
sirga 
WŁADCA TORTUGI


Wiek: 39
Dołączyła: 11 Cze 2007
Posty: 2099
Wysłany: 01-05-2008, 09:31   WSPOMNIENIA Z GINĄCEGO RAJU cz. IX

LARIMAR, SMAŻONE BANANY I RYBY ...
Niedziela, 17 lutego 2008r. Dzień dziewiąty.

Mieliśmy dziś wracać. Mieliśmy ... Ale sprawy inaczej się potoczyły. Wczoraj było za późno, by mechanik obejrzał samochód. A dziś jest niedziela! NIEDZIELA !!! Nie mniej jednak chłopaki pakują się do auta i jadą do "speca" ... Wracają. Czy pojazd naprawiony? A skąd!!! Nie wiem co tam mąż zobaczył ... Nie zgodził się, aby przy samochodzie coś kombinować.
Na podróż powrotną i tak już za późno. Nie zdążymy zobaczyć wszystkich zaplanowanych punktów. Przekładamy wyjazd na jutro.

Co najszybciej w ostatnich dniach znika ze stołu? Smażone na oleju cienkie plastry bananów. Kawa też niebiańsko smakuje. Zwłaszcza wypita w towarzystwie starszej pani. To mama naszego przyjaciela. Dowcipna, zagadkowa kobieta umila nam każdą wolną chwilę.
Po śniadaniu odpoczywamy w bujanych fotelach. Na tarasie. Pytam Zenka dlaczego język tutejszy - choć ten sam - jest inny niż w Hiszpanii? Odpowiedź mnie zaskakuje - "Na Dominikanie funkcjonuje język kolumbijski. Jaki??? A taki, którym posługiwał się Krzysztof Kolumb kiedy przybył na wyspę. Jakiś czas później w Hiszpanii rządy objął człowiek, który ... seplenił. A, że nie za bardzo uchodziło, aby władca mówiąc syczał – zmieniono wymowę (...)." Tak pokrótce przedstawia się historia hiszpańskiego w Hiszpani i na Dominikanie.

Mąż filmuje siedzącą w cieniu drzew dziewczynę. Inna kobieta plecie jej warkocze. Jednej nie brak wprawy. Drugiej wytrwałości.


Dwóch chłopaków na koniach galopuje po ubitej dróżce. Co się rzuca w oczy? Wyszczerzone końskie zęby? Też!!! I namiastka siodła ... Znikają za zakrętem pozostawiając w powietrzu tumany kurzu.


Żona Zenka zabiera mnie na na zakupy. Wsiadamy na skuterek i dawaj ...


Zatrzymujemy się przed hotelem Costa Larimar. Budynek ma przyjemny, biało-niebieski kolor. Motylkowy szyld. Pod nazwą hotelu mniejszymi literami napisano: “Where Dreams Come True ...”


Przechodzimy przez portiernię. Mijamy grupy turystów. Dalej zadbanym, tonącym w zieleni chodnikiem w stronę plaży. Na jego końcu stoi niewielka budka z pamiątkami. Żona Zenka ma niesamowity dar targowania się. Nazwę go - subtelnie skutecznym!!! Za dwa łańcuszki: jeden z larimarem, drugi z kamieniem “kocie oko” płaci 300 RDS. Opuszczamy teren hotelu.

Zakupy!!! Ulubione zajęcie kobiet trwa. Wjeżdżamy na plażę. Chcemy kupimy ryby ... Zastanawiacie się jak wygląda plażowy "market"??? :-P Już opisuję. Nazwa własna: "PracujęBoSamTakZadecydowałem". Mnie się podoba. Chociaż zasadniczo różni się od tych które znam. Po pierwsze. Nie ma w nim aż takiej różnorodności produktów. Po drugie, trzecie i każde następne. Są w nim ... ryby. Chociaż i tak nie do końca. Na ryby trzeba czekać. Kolejka nie jest długa ... :mrgreen: Nie ma ścian ... A jak nie ma ścian, nie ma podstawowej rzeczy, która podtrzymywałaby sufit. Więc sufitu nie ma. Żar leje się z nieba wprost na nieosłonięty łeb!!! Pod nogami skrzypi piasek. Naprawdę mi się tu podoba ...

Łódka, która dobija do brzegu ma już chętnych na złowiony morski przysmak. Dla nas towaru ... zabrakło. Jakiś mężczyzna wskazuje palcem znajdującą się na horyzoncie morza łajbę. To na nią musimy zaczekać. Ok. Spacerujemy po plaży. Palm tutaj niewiele. To co rośnie najczęściej - to prawdopodobnie drzewka migdałowe.
Wywołuję z pamięci plaże Bavaro, Saony i Cataliny. Te trzy zakątki nie mają sobie równych. Biały, delikatny jak puder piach i wysokie palmy ... Ilu turystów zamieni "białe szaleństwo" na żwirek i migdałowe drzewa?


Dominikana ma różne oblicza. Każde inne i każde na swój sposób piękne. Chociaż to, które zaskoczy nas najbardziej wciąż przed nami ...
Łódź dobija do brzegu. Wyskakuje z niej mężczyzna i z pomocą innych wyciąga na brzeg. Spoglądam na dno łajby. Wybór nie jest duży, a kolorowe rybki małe. Koszt ok 200 RDS. Idziemy za mężczyzną. Prowadzi nas do zacienionego miejsca. Do chłopaka, który siedzi na wiaderku i obiera ryby. Przysiada się do niego. Wyjmuje nóż. Poprawia brudny nylon rozłożony na ziemi. I patroszy zhandlowany towar. Trochę dalej inny mężczyzna już prawie kończy tą samą robotę. Rozglądam się. Podobny obrazek widzę w kilku innych punktach plaży. Ludzi jest sporo. Ludzi, którzy bardziej przypominają miejscowych niż turystów. Co by tu tacy robili ...
Mężczyzna sprytnie zeskrobuje z ryb łuski. Wyjmuje wnętrzności i wrzuca do drewnianego kubła. Ale koloru wody w wiadrze opisywać nie będę ... Ani tego, co tam jeszcze pływa ... Mija pół godziny. A może zaledwie 15 minut. Nie wiem. Nie mam zegarka. Ryby zostają nawleczone na żyłkę z palmowego liści i włożone do reklamówki.
Wjeżdżamy jeszcze na targ. Wszędzie budki z owocami i warzywami. Dziwnie się tu czuję. Bazar wypełniają sylwetki miejscowych. Nie sądzę, by byli tu turyści. Oprócz mnie, przy innej budce tylko jedna kobieta, która ma biały kolor skóry. Spojrzenia niektórych mężczyzn zmuszają mnie do myślenia. Chcę stąd jechać!!! (Wiem - jestem tchórzem). Żona przyjaciela kupuje pomarańcze. Ruszamy dalej. Jeszcze tylko Coca Cola w jednym ze sklepów i objuczone zakupami wracamy do domu.
Obiad jest smaczny. Ryba w sosie kokosowym. I oczywiście, to co lubimy najbardziej. Smażone na oleju bananowe plastry.
Po posiłku chłopaki wymykają się gdzieś samochodem. Na miasto?
Trzeba przyznać, że Barahona jest specyficznym miejscem. Powoli tworzy się jej własna historia.

A jednak żal ... Nie udało się wszystkiego zobaczyć.
Zwiedzenie jednej z większych atrakcji okolicy Park Narodowy Jaragua musi zaczekać. Może jeszcze kiedyś tu przyjedziemy. Łatwa trasa. Podobna do wczorajszej. Wzdłuż romantycznego Costa Sur, które kończy się niecałe 80 km za Barahoną. Cały czas w stronę południa. Tam, gdzie zaczyna się Oviedo.
Ta miejscowość to drzwi do Parku Narodowego Jaragua. Na jego terenie (140 km²) znajduje się Laguna de Oviedo (siedlisko flamingów), Playa Larga, Playa Blanca, liczne jeziorka oraz leżące niedaleko: Isla Beata i Isla Alto Velo. Na pierwszej wyspie są jaskinie z piktogramami Indian Taino. Na drugiej siedem lat temu znaleziono najmniejszego gecko świata (1,6 cm). W Przewodniku napisano, że to rejon suchy. Najczęściej spotykane kaktusy kolumnowe i opuncje, również drzewa mahoniowe (wykorzystywane w meblarstwie i stolarstwie). Roślinność przyzwyczajona do zredukowanych opadów i intensywnego słońca. Zwierzęta: Cyclura Cornuta i Cyclura Ricordi, nietoperze i żółwie. Można tu również spotkać American frigate i czaple siwą.

Kolejny plus tejże wycieczki. Niedaleko Pedernales drogę przecina obszar Via Panoramica el Aceitillair. Ciągnie się od wybrzeża, aż do granic Parku Narodowego Sierra de Baoruco. Skręcając w lewo można dojechać do Cabo Rojo. W przewodniku zaznaczono, że warto nadłożyć drogi. Po przeciwnej stronie trasy leży Las Mercedes. A jeszcze dalej punkt widokowy (z mapy wynika, że samochodem tam dojechać nie można - albo się nie da). Samo Pedernales to mało atrakcyjna miejscowość leżąca na granicy z Haiti. Chcieliśmy tam pojechać ze względu na piękne plaże. Ale się nie udało.
Jutro kolejny dzień pełen emocji ( nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo ...)
Jedna myśl jest pocieszająca. Kończy się weekend. Co ma wspólnego koniec tygodnia z naszą podróżą? Oj, dużo. Jest luty. A luty na Dominikanie to miesiąc karnawału. W całym kraju w weekendy trwa zabawa. W większych miastach, takich jak np. La Vega - przy dźwiękach kreolskiej muzyki i afrykańskich bębnów szaleją barwne pochody. A La Vega leży na naszej trasie! Na ile pozytywny okazałby się tańczący ulicami miasta tłum ...

Ranek minął szybko. Pora obiadu przyjemnie. A potem ... Oj! Źle się czuję. Idę do łóżka. Zasypiam. Budzi mnie głos męża. Pyta, czy jadę z nimi do kościoła ... I wybiega. Otwieram jedno oko ... Za oknem noc. Gdzie? Do kościoła??? A ... Do kościoła! Nie chce mi się zwlec z łóżka. Ale się zwlekam. Półprzytomna wsiadam do samochodu. A chwilę potem wsiada cała reszta. Ile osób wcisnęło się do środka? Żebym ja to wiedziała ... Przylepiona do szyby ... z kimś na kolanach ... przy wszechobecnym świergocie towarzyszek powoli budzę się ze snu.
Widok kościoła z lekka mnie szokuje. To nie jest szczelnie zamknięte pomieszczenie ... Głos Pastora grzmi, jak burza ... Wesołe pieśni płyną z każdej strony ... Las rąk ... Kobiety kołyszące biodrami ... Kosz na ofiarę (wielkości kołyski) ...


Kliknij, aby przejść do części dziesiątej.

Więcej zdjęć na dominicana.com.pl
_________________
Dominikana
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - recenzje mang
Template spacevision v 0.3 modified by Nasedo. Done by Salseros

Forum dominikana

Dominikana wakacje, zdjęcia, informacje

Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 11